‚Bajka o starym i nowym roku’ – Ludwik Jerzy Kern

O jednej porze, raz do roku

w zimowej nocy ciemnym mroku,

gdzieś, gdzie nie sięga ludzki wzrok,

schodzi się z rokiem rok.

Jeden jest wielki z siwą brodą,

drugi jest mały z buzią młodą,

czyli, by rzec innymi słowy:

jeden jest stary, a drugi młody.

Gwiazdy jak świeczki lśnią na niebie,

a oni stają obok siebie,

coś sobie mówią, patrząc w oczy,

ale nikt nie wie, o czym.

Potem w ciemności słychać kroki…

To się rozchodzą oba roki.

W całkiem przeciwnie idą strony,

Stary, znużony i zmęczony,

Nowy, o jasnych, złotych lokach,

wesoło mknie w podskokach.

Po chwili cichnie odgłos kroków

w zimowej nocy ciemnym mroku,

gwiazda za gwiazdą w górze gaśnie

i robi się na świecie jaśniej,

i znika czarnej nocy cień,

i wstaje nowy, jasny dzień,

i budzisz się, przecierasz wzrok

i witasz – Nowy Rok.

2 komentarzy

Filed under Proza życia, Różne

2 responses to “‚Bajka o starym i nowym roku’ – Ludwik Jerzy Kern